Logowanie

Ostatnie z galerii

Statystyki

7455467
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Wszystkie dni
4080
4890
36765
35483
103082
170025
7455467

24.96%
7.87%
3.70%
0.67%
0.27%
62.52%
Online (15 minutes ago):60
59 guests
one members

Twoje IP: 3.81.73.233

Miętus – historia prawdziwa

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 
 
 Każdy facet czasami musi poczuć się jak prawdziwy mucho. W tym celu wynajduje sobie mniej lub bardziej hardcore’owe rozrywki. Moją ulubioną hardcore’ową rozrywką jest marznięcie w strugach deszczu, lub deszczu ze śniegiem podczas listopadowej nocy nad brzegiem rzeki. Wcale mi nie przeszkadza że żona wtedy dziwnie na mnie patrzy:)))  Cel tego hardcore’u jest jak najbardziej słuszny. 

Miętus

 

Według wszelkich wróżb i przepowiedni miętus, to ryba listopadowo grudniowa. Pogoda tragiczna, deszcz ze śniegiem, plucha i zimny wiatr nie nastrajają optymistycznie. Większość kolegów po kiju już wiele tygodni temu zakonserwowało kołowrotki i odlożyło wędziska czekając na pierwsze wiosenne promienie słońca. Niejeden kolega zaprzysiągł się, że jako rasowy kocur z pieca nie zejdzie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERALecz czy każdy zapada w sen zimowy? Otóż nie. Dla mnie sezon wędkarski trwa cały rok. Już pod koniec września zaczynam szukać miejscówek na jedyną, dorszowatą rybę naszych wód. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe.

Łowię w Pilicy, ale dołek z kamieniami i korzeniami nie zawsze jest stanowiskiem tych ‚pięknych’ ryb. Czasami łowię je na ledwo metrowej wodzie z piaszczystym dnem. Kilkunastoletnie doświadczenie utwierdza mnie w tym, że miętus lubi bystrzejszą wodę. W zakolach czy w zatoczkach i innych tego typu miejscach nigdy miętusa nie złowiłem.

Najczęściej szukam miejscówek w okolicach  zakrętów. Tam zawsze jest rynna z głębszą wodą. Zestawy umieszczam w miarę możliwości równolegle do brzegu. Umieszczenie przynęty jest uzależnione od uciągu rzeki.

Sprzęt jakim łowię, to zwykłe feedery z przyciętymi szczytówkami. Żyłka główna 0.3/0.35 ciężarki wg uznania i uciągu wody. Krętlik i ok. 50 cm przyponu zakończonego zwykłym sandaczowym hakiem. Jako sygnalizatorów używam dzwoneczków lub świetlików. Jadę zawsze jeszcze jak jest widno. Nad wodą jestem ok.30 min. przed zmrokiem. Nie ma nic gorszego jak nocne szukanie nowego stanowiska.

Szybkie rozłożenie wędek, solidne wbicie widełek i dwa zestawy lądują w wodzie. Przynętą u moim przypadku jest jak zwykle filet z uklejki lub innej rybki. Najczęściej łowię na świeże przynęty, gdyż cały rok mam do nich dostęp.

Brania zwykle zaczynają się ok. godz. 19 i nie trwają zbyt długo. Miętus sygnalizuje konsumpcję kilkoma delikatnymi szarpnięciami lub bezdzwięcznym przygięciem szczytówki, jednak zdarza się branie w iście sandaczowym stylu.
Takie agresywne brania są wówczas, gdy miętus jest na braniach i jest ich w łowisku większa ilość. Wtedy nie zakładam dzwonka, lecz trzymam wędzisko w ręku i łowię na czuja:)
Wiele razy miałem przypadek, że ryba zupełnie nie zasygnalizowała brania. Przy wyciąganiu zestawu okazało się, że miętus już sobie zjadł fileta i się zdrzemnął:))) Warto co jakiś czas podciągnąć ciężarek o kilkadziesiąt centymetrów.

Jeśli już mam branie i ryba zaczyna wysnuwać żyłkę, wtedy czekam do pierwszego postoju i lekko zacinam. Walka miętusa przypomina ….hmm sam nie wiem. On nie walczy i właśnie dlatego warto zwracać im wolność. Wędkowanie kończę ok. godz.22.

Jeśli wybierzecie się na takie zimne wędkowanie, to radzę zachowajcie wszelkie zasady bezpieczeństwa. Jest ciemno, mokro i ślisko. Listopadowa kąpiel w rzece może być przykra w skutkach.

Komentarze   

0 #6 Krzysztof Pawelec 2016-01-21 08:30
Zgadzam się z Robertem- z mojego doświadczenia znad Warty mogę dodać że brania są czasem przed nocą, o szarówce, i że najlepsze są ujścia małych dopływów-strumy ków, o ile jest tam "twardy" dołek. Poza tym prąd, kamienie, kołki i twarde dno jak pisał Robert. Jako przynęty zawsze najlepsze filety ryb, moga być mrożonki jak nie mamy dostępu do świeżych. pozdrawiam, Krzysiek
Cytować
0 #5 Lukasso 2014-11-21 06:22
Kiedyś łapałem miętusy ale na rękę między kamieniami na starym młynie w Wolbórce. Miłe wspomnienia.
Cytować
0 #4 Robert Nowakowski 2014-11-20 15:51
Co Wy gadacie. Ta zapalniczka ma 1 litr pojemności gazu :-)
Cytować
0 #3 admin 2014-11-20 10:52
Zapalniczka normalna tylko to nie miętus tylko wyrośnięty sliz :-)
Cytować
+1 #2 pawelz 2014-11-20 09:33
Bercik, na tym zdjeciu 1, skad wzioles taka wielka zapalniczke :)
Cytować
0 #1 kwaku 2014-04-10 14:10
Wybrałby się kiedyś na takiego gada :D
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Strona korzysta z plików cookies oraz innych technologii w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  Akceptuję pliki cookies
EU Cookie Directive Module Information