Logowanie

Kunena Najnowsze Posty

Gościmy

Ostatnie z galerii

Statystyki

8828513
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Wszystkie dni
2881
3351
6232
30908
132719
155914
8828513

21.22%
7.99%
3.29%
0.61%
0.24%
66.65%
Online (15 minutes ago):48
47 guests
one members

Twoje IP: 34.238.190.122

OS Mała Wisła

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

PICT1277W czerwcu 2013 r. po raz pierwszy postanowiliśmy wyskoczyć w góry, spróbować swoich sił w połowie pstrąga i lipienia na muszkę. Celem połowu była Mała Wisła OS. Ekipa silna w składzie, trzech starych wyjadaczy Paweł, Jacek i Kamil plus jeden żółtodziób - ja (w zeszłym roku zacząłem łowić na muszkę, kilka wypraw:)) i dwóch nowicjuszy: Robert i Przemek. Koledzy trochę trenowali na pilickich płaniach, jazie i ukleje.

Dziś praz pierwszy w życiu będą mieli styczność z jedną z naszych najbardziej popularnych ryb, na takich rzekach. Pstrąg potokowy, niby pospolity na tego typu łowiskach, ale o okazy ciężko. Mimo że łowimy na odcinku specjalnym Mała Wisła i wszystkie ryby muszą wrócić do wody, to złowienie ryby powyżej 40 cm można uznać za sukces. Tylko starzy bywalcy łowią kabany, nawet podobno jak się słyszy do 70 cm.

 

Po mokrej wiośnie, czerwiec też nie sprzyja muszkarzom. Wysokie stany wód i znikoma rójka owadów nie dają dobrych rezultatów. Mamy info od strażników, że woda na Wiśle opada, a i rybki nieźle biorą. Trzeba sprawdzić. Ruszamy wcześnie rano, do przejechania mamy ponad 300 km. No i chcemy skoro świt połowić. Podróż mija bardzo szybko, nasz kierowca Przemo, zna te drogi doskonale, jest przedstawicielem handlowym, to i dwie paczki na zegarze czasem pokazuje. Choć sprytnie zakrywa rękawem, czujemy się bezpiecznie w jego super aucie.

Po kilku godzinach jazdy, wreszcie docieramy do Skoczowa po zakup licencji. Kilka kilometrów dalej Wisła i te niesamowite wzniesienia. OS Mała Wisła to prywatne łowisko znanego polskiego muszkarza i właściciela znanego sklepu. Odcinek górski zaczyna się w Wiśle, od ujścia Malinki, a kończy poniżej Skoczowa, przy ujściu Brynicy. Woda brzydka, uregulowana, a na dodatek zabudowana, tak zwaną kaskadą górnej Wisły. Co 100metrów jest betonowy próg. OS w okolicach Wisły zdecydowanie lepszy, krajobraz fajniejszy. Woda na Wiśle niby opadła, ale nadal trącona i średnia. Na pierwszy rzut wiąże jakąś nimfę i mokrą na skoczka. Wchodzę w wodę po pachy no i masakra trochę mnie ścina z nóg, no i na dodatek uciąg jest spory. Pierwszy rzut w poprzek nurtu i jest branko, nie wierzę, nie zacinam a na dodatek ciężko jest mi się utrzymać w tym prądzie, myślę masakra, jak tak dalej pójdzie, to kąpiel murowana. Mój towarzysz doskonały łowca i właściciel sklepu muchowego Spend stwierdza, że jest za głęboko i trzeba zmienić miejsce.

PICT1316Kolejny próg jest bardziej przyjazny, woda niby wysoka, ale niema tych głazów po kolano. Wchodzę z Przemem i worek z rybami się dla nas otwiera, coś wspaniałego. Co rzut holujemy ryby. Łowimy oczywiście na długą nimfę, plus mokra na skoczku. Ryby różnie reagują, raz na nimfę, raz na skoczka. Generalnie biorą na wszystko. Choć wdaje się najskuteczniejsza mokra, żółty spider, plus nimfa z bażanta i coś z pomarańczy na główce albo kołnierzyk. Ryby grupują się przeważnie w okolicach progów. Co rzut ciągniemy pstrągi w okolicach 30 cm plus klenie. Dzwonie do kolegów, co poszyli wyżej, oni mają takie same rezultaty. Po którejś tam z kolei rybie mam dość. Niestety rybki powyżej 40 cm nie łowię, ale trzeba przyznać, że łowisko super. Zostaliśmy skontrolowani. Tak powinno być, krótka wymiana informacji i możliwość zakupienia przynęt od starych wyjadaczy, pozwala łowić jeszcze więcej ryb. Schodzimy niżej, ale bez sukcesu. Koledzy wyżej, trochę połowili, ilościowo sporo, ale bez okazów. Paweł łowił głównie na streamera, ryb mniej, ale trochę większe. Trafił kilka ryb, 40+ ale bez bonusa.

PICT1305W południe słonko już tak dogrzewa, że mamy dość. Krótka przerwa przed drugą turą, szybki obiad. Do baru nikomu się nie chce jechać, to zupa chmielowa a na drugie kanapki. Wracamy do wody i zmieniamy się. Ja, Jacek, Przemek do góry pod most w Skoczowie. Paweł, Kamil i Robert w dół do ujścia Brynicy. Wyniki podobne, choć rybki wyżej trochę mniejsze. Pod wieczór, kiedy mamy już dość, jeszcze Przemo daje koncert na suchą. Dołącza do niego Bercik. Ryby biorą jak oszalałe, tylko chrust spadnie na wodę jest branie. My pozostali nie mamy już sił. Dzień w czerwcu, kiedy wstaje się o 2:00, naprawdę się dłuży, tym bardziej po kilku bursztynowych płynach. Przemo jest wniebowzięty. Rybki atakują mu chrusta zanim spadnie do wody. Powoli robi się ciemno, wracamy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Strona korzysta z plików cookies oraz innych technologii w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  Akceptuję pliki cookies
EU Cookie Directive Module Information