type="text/css" />

W pogoni za czerwonymi kropkami

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

W pogoni za tym drapieżnikiem zdeptałem wiele cieków naszego regionu. Poczynając od Słomianki, Brzuśni, Czarnej Staszowskiej, Grabi, Widawki i górnych odcinków Czarnej i Drzewiczki a kończąc na rzeczkach które na mapach nie mają nazwy.

Jak dotąd wyniki mizerne. Analizując mapy w poszukiwaniu potencjalnych siedlisk tej ryby wreszcie udało się je zlokalizować .

Rzeka której nazwy nie zdradzę wije się malowniczo pośród łąk i leśnych wzgórz i w tamte rejony się wybieram. Po niespełna godzinie jazdy jestem w pobliżu, ale niestety droga się kończy i próbuje przez leśne dukty dotrzeć w jakiś sposób do rzeki. Drogi często się rozdzielają i co było do przewidzenia gubię się gdzieś w nieznanym lesie. Czasami droga staję się trudna do przebycia z powodu licznych dziur i błota. Z duszą na ramieniu jakoś przejeżdżam przez najgorszy kawałek i po godzinnej tułaczce po leśnych ostępach, docieram szczęśliwy do asfaltu. No ale trzeba jakoś dojechać do rzeki .

Próbuję innej drogi i jakoś się udaje, pozostaje jeszcze zjechać z ostrego wzniesienia. Sprawdzam na piechotę czy nie będzie jakiś niespodzianek po drodze. Wydaję się wszystko w porządku więc szczęśliwie dojeżdżam do rzeki . Przez cały czas wędkowania nurtuje mnie pytanie, czy zdołam wjechać z powrotem na to wzgórze? Nigdy nie pokonywałem tak stromych wzniesień.

 

Uroczo wijące się koryto pośród łąk daje nadzieje na jakieś rybki. Na pierwszy ogień idą małe woblerki. Próbuje też małych mepsów, ale wynik jak na razie zero. Mijam wiele zakrętów, w nurcie leży sporo przewróconych drzew, ryb nie widać. Dochodzę do niepozornego miejsca. Prostka pośród łąk, przy brzegu głębsza rynna. Posyłam małe kopytko i wydaje mi się że widzę atakującą rybę. Mimo ponownego ataku nie udaję się je przyciąć, ale jestem dobrej myśli ryby są. Brnę dalej i zaliczam jeszcze kilka brań ale nie kończących się zacięciem. Docieram do ciekawej miejscówki. Ostry zakręt z podmytym drzewem. Dołek około 2 metrów tutaj na pewno coś stoi. Puszczam w nurt głęboko schodzącego wobka i jest !! Niestety po krótkim holu ryba się spina i pozostaję ze zdziwiona miną i miękkimi kolanami. Rybkę oceniam na jakieś 40 cm. Jak na tą rzekę to już spory okaz.

 

 

 

 

 

Łowię jeszcze kilka ryb i zaliczam parę brań. Rzeka naprawdę jest cudowna a co najważniejsze są rybki ze szlachetnej rodziny łososiowatych. Emocjonujące hole i te nie złowione na pewno spowodują że jeszcze tu nie raz, nie dwa zawitam. Te co nie zostały złowione i te które złowiłem, zostały oczywiście w swoim naturalnym środowisku. Bo jak to mówią największe zostają w wodzie. Pozostaje pokonać jeszcze to wzniesienie. Droga ostro wspina się pod górę w śród skał i iłu. Jakoś się udało ale po deszczu bym nie zaryzykował .

Pozdrawiam wszystkich zapaleńców polujących na tego drapieżnika

 

 

 

 

Strona korzysta z plików cookies oraz innych technologii w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  Akceptuję pliki cookies
EU Cookie Directive Module Information